Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 859 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Opanowanie.

niedziela, 15 kwietnia 2012 14:33

Wczoraj rano waga wskazała 48.0kg. Szczęśliwa byłam, że hej ^^ 

Chciałam sprawdzić czy panuje nad wymiotami i wczorajszejkolacjiudało mi się nie zwymiotować. Dlatego już dzisiaj rano normalnie zwróciłam śniadanko (ale tak tylko połowe, bo się trochę śpieszyłam). W poprzedniej notce nie wspomniałam o tym, że po zwróceniu posiłku chodzę to toalety co 15 min, bo mam tyle plynów w pęchęrzu. I moje siuśki są przezroczyste, bo to w sumie sama woda. 

Teraz ważę pewnie z 50kg.. nie wiem, obstawiam. Tak się czuję, gdy nie zwrócę :(


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Nowy etap.

piątek, 13 kwietnia 2012 23:08

Po świętach, po powrocie do szkoły już pierwszego dnia ponownie usłyszałam, że jestem za gruba. Jak dokładniej to wyglądało? Byłam zmęczona po wykonaniu jakiejś kombinacji, oparłam się rękoma o kolana (jak reszta dziewczyn w klasie). 


Nauczycielka: od razu widać kto ćwiczył podczs wolnego... Julia ! Robiłaś coś w święta?

Ja: tak

N: tak?! 

J: tak, ale nie codziennie

N: nieregularne ćwiczenie nic nie daje. tak samo jak nieregulrne jedzenie. nie da się regularnie jesc i tak przytyć. rozrastasz się, a teraz to jeszcze szybciej.

 

I tym oto sposobem, za sprawą mojej wspaniałej nauczycielki, zaczęłam wymiotować. Próbowałam juz wiele razy, ale mi nie wychodziło. Znalazłam swoją starą kasiążkę "W krzywym zwierciadle bulimii" i przypomniałam sobie kilka faktów z tej książki. Bohaterka zaczęła pracować w barze z koktajlami, co podobno było rajem dla bulimiczek. Pomyślałam wtedy, że pewnie trzeba duuużo wypic, żeby sprowokować wymioty. Tak też zrobiłam. Udało się. Zwymiotowałam cały makaron jaki zjadłam. Poszło zadziwiająco łatwo. Za ścianą była moja mama, ojczym i ciocia z Hiszpanii. Na szczęście nic nie usłyszeli. Czułam ulgę jak to zrobiłam. Kulturalnie umyłam rączki i zęby po czym wyszłam jak gdyby nigdy nic. 

Następnego dnia zwymiotowałam raz w szkole. Przed klasyką. Zdążyłam w około 10 min. Najgorzej z piciem wody. Ponad litr, żeby gładko poszło. Zauważyłam, że im wiecej czasu minie od zjedzenia do wymiotowania, tym kwaśniejsze jest jedzenie które zwracam. Dlatego staram się TO robic jak najszybciej. W środę (pierwy dzień, gdy zwracałam) zrobiłam to raz. Wczoraj i dzisiaj już 2. 

 Cały dzień (do 19) nic nie jem. Tak, wytrzymuje! Sama nie wiem jak. Niestety potem jak wracam do domu, rzucam się np na bułki. uszę to potem zwrócić, bo inaczej nie dam rady się ruszać! 

Dzisiaj, gdy wróciłam do domu, czułam, że zaraz coś zjem. Wiedziałam co to będzie oznaczać (wymioty), ale i tak szybko wepchnęłam sobie do buzi pół tabliczki czekolady z orzechami. Potem jeszcze trochę żelek i zapiłam to colą. Jadłam a nie byłam ani troszkę głodna, mimo że nie zjdłam nic przez cały dzień. 

Chcę jeszcze dodać, że po wymiotach odechciewa mi się jeść, a to dobrze. 

To wygląda tak: myślę sobie o jedzeniu i o tym, że mam na coś ochotę, ale perspektywa klęczenia nad kiblem powoduję, że mam założenie, by do końca dnia nic nie jeść. W szkole jestem z każdej strony otoczona jedzeniem, po które mogę sięgnąć, ale jakoś wtedy mogę się powstrzymać. Gorzej kiedy jestem sama w domu i  nikt na mnie na patrzy. Wtedy wpycham w siebie co znajde. Jem dodatkowe 3 bułki z Nutellą, mimo że boli mnie już żołądek od poprzedniej porcji makaronu... To trwa dopiero 3 dni, ale już czuję, że tracę kontrolę. Wie o tym tylko jedna dziewczyna, ale jestem pewna, że nikomu nie wygada, gdyż sama ledwo wyszła z tego gówna jakim jest anoreksja i wciąż jest na diecie. Ona nie potrafi sprowokowa wymiotów, ale nałogowo pali, bierze tabletki preczyszczające i je jeden posiłek (wafle ryżowe, pomidory, twarożek) dziennie.

Za 4kg przestane wymiotować. 

Jeszcze 4 dni temu było 50kg, teraz 48.8kg.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Lepiej.

piątek, 23 marca 2012 19:59

A więc ograniczyłam ilość spozywanych kalorii. Oczy wiście od poniedziałku. Akurat po imprezie, więc nawet dobrze się złozyło ^^ Mam na pewno lepszy humor niż gdy pisałam ostatnią notkę. Obstawiam, że spowodowało to kilka czynników, np.: mniejsze wyrzytu sumienia co do spożywanych pokarmów; mam więcej czasu na czytanie 9własnei skończyłam książkę AMORE 14 i jestem (a raczej byłam wczoraj) załamana jak smutno się skończyła; dowiedziałam się, że lubię piec (tym razem były to ciasteczka. oczywiście tylko spróbowałam); nic nie robiłam w szkole i dobrze na tym wyszłam (nie licząc zawalonego weekendu, żeby nadrobić zaległości). 

 

Chciałaym się także pochwalić tym, że nie ważę sie od 5 dniu. To bardzo długa przerwa jak na mnie biorąc pod uwagę fakt, że potrfiłam się ważyć 3-4 razy dziennie. Jestem zadowolona, bo postawiłam sobie cel "nie ważyć sie do soboty" i udało mi się go osiągnąć. Jutro zaktualizuje informację dotyczacą mojej wagi (tylko się nie przestraszcie ! ).  I jeszcze jedno osiagnięcie - udało mi się nie jeść po 19. Fajnie ^^


Żeby nie było zbyt wilu dobrych informacji: bolą mnie lędźwie. Jest to niestety ból, który uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie (budzę się w nocy, bo nie mogę się ułozyć tak, żeby mnie nie bolały). No ale cóż. Ryzyko zawodowe (osobą wiążąca swoją przyszłość z tańcem). Na dodatek moja nauczycielkę to nie interesuje i jeszcze wyżywa się na mnie z powodu, ze nie mogę podnosić wysoko nóg do tyłu. Ja ledwo stoje na tych lekcjach, a ona się jeszcze na mnie wydziera -,-

 

Kolejna rzecz (a raczej taka ciekawostka skoro już piszę troche więcej) - zamierzam czytać ksiązki obcojęzyczne (angielskie oczywiście). Wkurza mnie to, że nie potrafię zawsze powiedzieć po angielsku tego co myślę, bo brakuje mi słówek. Na początku będzie trudno (jak chyba ze wszystkim), ale pomalutku osiągnę to co postanowiłam.

 

I jeszcze jedno, śmieszy mnie program "surowi rodzice" :D 

 

Aktualizuje informacje a propos mojej wagi - 48.5 kg. Cieszę się tylko dlatego, że niedawno ważyłam 50 kg (nie pisałam Wam o tym, bo byłąm za bardzo załamana). Pomalutku, pomalutku, gram za gramem i będzie lepiej ^^


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

-,-

niedziela, 18 marca 2012 19:28

Nic nie piszę, bo nic nie idzie dobrze. Nie będę innych dołowac tylko uporam się ze swoimi problemami sama. Jest do dupy jak nie gorzej.

 

Chcę tylko przypomniec, że niedługo wakację i jak ktoś chcę zdązyc coś zobic do tego czasu ze swoim ciałem to musi zacząc już teraz. 2 tygodnie orzed wakacjami nic nie dadzą. Ale to tylko tk dla przypomnienia, bo pewnie wszyscy o tym wiedzą. Żeby potem nie było "mogłam zaczac już w marcu" ;)

 

Powodzenia i trzymam za Was kciuki, żebyście miały więcej samozaparcia niż ja...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Załamanie.

niedziela, 26 lutego 2012 2:23

Przepraszam, że długo nie pisałam, ale przeżyłąm załamanie. Cały zeszły tydzień, codziennie, przez 5 dni moja nauczycielka cinsęła mnie, że jestem za gruba. Jażdego dnia słyszałam od niej jakieś złośliwe uwagi typu "przytyłaś", "tyłek rozłazi ci się na boki", "powinnaś schudnąc", "spinaj mięśnie, żeby palic tą tkankę tłuszczową",  "masz grube uda", "wysil się i spal ten tłuszcz", "nie możesz się przeginac, bo przeszkadza ci tłuszcz na biodrach", "tyłek wylewa ci się z kostiumu"

Czułam się jak jakaś obleśnie gruba świnia. Płakałam całymi wieczorami. OK. Rozumiem, że przytyłam po feriach, ale bez przesady ! Nie scudnę w 2 dni... Nie było dnia, żeby nie powiedziała mi czegoś o mojej wadze. Co za babsko !
Jeszcze plecy mnie bolą a ta mnie z sali wywala, bo niby nie chce mi się cwiczyc to mogę wyjsc !

Mam orbitrek w domu. Fajne to ^^ dzisiaj 30 minut sobie pocwiczyłam :) I znalazłam nowe zajęcie dla siebie: chatroulette. całą noc tam siedze.
Udowodnie tej kobiecie, że mam na tyle silną wolę, że schudnę ! Trzymajcie kciuki! 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 486  

Wciąż poszukuję własnego "ja"

Nie jestem anorektyczką (bo już były takie zarzuty). Nie odżywiam się zdrowo. Lubię tańczyć i pływać. Podobno jestem choleryczką, ale pracuje nad tym. Za wiele od siebie wymagam, od razu chcę być idealna. Umiem słuchać innych.Potrafię być wyjątkowo wredna. Cenię przyjaźń.
ważę:
11.2011 - 46 kg
12.2011 - 48,2 kg
02.2012 - 50 kg
03.2012 - 48,5 kg
cel (najbliższy) - 46 kg
wzrost: 168,5 cm

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 2486
Wpisy
  • liczba: 18
  • komentarze: 131

Archiwum

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl